Układ TN-C to układ sieci, w którym funkcję przewodu ochronnego (PE) i neutralnego (N) pełni na całej długości jeden przewód ochronno-neutralny PEN. Nie da się w nim zastosować wyłącznika różnicowoprądowego, dlatego w nowych instalacjach jest niedozwolony.
Zostań elektrykiem z uprawnieniami SEP
Kurs online G1 / G2 / G3 + egzamin państwowy - 100% zdawalności
z kodem ELEKTRYCZKA = 10% rabatu!
Jak zbudowany jest układ TN-C?
Litery TN mówią o sposobie uziemienia źródła i o tym, że obudowy odbiorników łączy się z uziemionym punktem sieci – rozwinięcie znajdziesz w haśle układ TN. Trzecia litera dotyczy czegoś innego. C pochodzi od francuskiego combiné, czyli połączony, i oznacza, że jeden przewód wykonuje w tej sieci dwa zadania naraz.
Ten przewód nosi nazwę PEN. Odprowadza prąd powrotny odbiorników, tak jak zwykły przewód neutralny, a równocześnie stanowi jedyną drogę dla prądu zwarciowego z metalowej obudowy urządzenia. Sieć trójfazowa jest wtedy czteroprzewodowa: trzy fazy i PEN. Obwód jednofazowy ma dwie żyły – fazę i PEN.
Same wymagania stawiane tej żyle, czyli minimalne przekroje i zakaz przerywania jej aparatami łączeniowymi, opisuje osobne hasło przewód PEN. Tutaj liczą się konsekwencje dla całej sieci.
Pierwsza z nich dotyczy prądu, który tym przewodem płynie. W sieci trójfazowej PEN przenosi sumę prądów powrotnych trzech faz:
IPEN = IL1 + IL2 + IL3
- IPEN – prąd w przewodzie ochronno-neutralnym [A],
- IL1, IL2, IL3 – prądy poszczególnych faz [A], dodawane wektorowo, z uwzględnieniem przesunięcia o 120 stopni.
Przy równym obciążeniu trzech faz ta suma jest bliska zeru i PEN pozostaje bez prądu. Rzeczywiste mieszkania i warsztaty obciążają fazy nierówno, więc prąd w przewodzie PEN płynie stale. Wywołuje on spadek napięcia na rezystancji tego przewodu, a wraz z nim potencjał względem ziemi na wszystkich obudowach do niego przyłączonych.
Dlaczego w układzie TN-C nie zamontujesz wyłącznika różnicowoprądowego?
Wyłącznik różnicowoprądowy (RCD, od angielskiego residual current device) porównuje prąd wpływający do obwodu z prądem wypływającym. Dopóki obie wartości są równe, aparat trwa w spoczynku. Gdy różnica przekroczy znamionowy prąd różnicowy zadziałania IΔn, najczęściej 30 mA w obwodach gniazd, wyłącznik odcina zasilanie w ułamku sekundy.
Cała ta metoda opiera się na jednym założeniu: prąd upływowy musi wracać do źródła inną drogą niż przez przekładnik aparatu. W układzie TN-C takiej innej drogi nie ma. Prąd, który wypłynie z uszkodzonego urządzenia na jego obudowę, wraca przewodem PEN – tym samym, który przechodzi przez rdzeń wyłącznika i przenosi prąd roboczy. Bilans się zeruje, aparat nic nie wykrywa.
Norma PN-HD 60364-4-41 rozstrzyga to jednoznacznie: urządzeń różnicowoprądowych w układzie TN-C stosować nie wolno. Zamontowany tam wyłącznik nie tyle zawodzi, co daje złudzenie ochrony, której nie ma – i to jest powód zakazu. Sposób weryfikacji takiego aparatu tam, gdzie już go wolno zamontować, opisuje hasło pomiar wyłącznika RCD.
Zostaje więc jeden środek ochrony przy uszkodzeniu: samoczynne wyłączenie zasilania realizowane przez bezpiecznik lub wyłącznik nadprądowy. Zadziała ono tylko przy zwarciu o odpowiednio małej impedancji pętli, a na prąd upływu rzędu kilkudziesięciu miliamperów – ten, który zabija człowieka – pozostaje ślepe.
Co się dzieje, gdy przewód PEN zostanie przerwany?
To najgroźniejszy scenariusz tego układu. Po przerwaniu przewodu PEN obudowy urządzeń tracą połączenie z uziemionym punktem transformatora, a przez uzwojenia i grzałki pracujących odbiorników dostaje się na nie napięcie fazowe 230 V. Metalowa obudowa pralki albo kuchenki staje się wtedy elementem pod napięciem, choć niczym się z zewnątrz nie różni.
Rozmiar zagrożenia opisuje napięcie dotykowe, czyli napięcie, jakie pojawia się między dotykaną obudową a ziemią. W układzie z rozdzielonymi przewodami przerwana żyła ochronna oznacza brak ochrony. W układzie TN-C oznacza czynne źródło porażenia w każdym pomieszczeniu zasilanym z tego obwodu.
Awaria bywa też cicha. Prądy wyrównawcze płynące przez PEN szukają drogi równoległej i znajdują ją w ekranach kabli antenowych, w przewodach sieci komputerowej czy w instalacji domofonowej. Przepalone karty sieciowe i zakłócenia w systemach alarmowych to typowy objaw takiego stanu, zanim ktokolwiek dotknie obudowy.
Gdzie w Polsce nadal spotkasz układ TN-C?
Najwięcej takich sieci należy do operatorów. Linie rozdzielcze niskiego napięcia 230/400 V, przyłącza napowietrzne i złącza kablowe w ogromnej części kraju pracują jako TN-C i nic się w tej sprawie szybko nie zmieni. Dla dystrybutora czteroprzewodowa linia jest tańsza w budowie i prostsza w utrzymaniu, a odbiorca i tak rozdziela przewody u siebie.
Druga grupa to instalacje odbiorcze sprzed połowy lat 90. Bloki z wielkiej płyty, kamienice po prowizorycznych remontach i domy, w których od dekad nikt nie ruszał rozdzielnicy, wciąż mają gniazda bez bolca ochronnego i dwużyłowe obwody. Formalnie nazywano to wtedy zerowaniem i był to obowiązujący standard, a nie usterka.
Rozpoznanie układu sieci ze schematu i wskazanie, dlaczego nie wolno w nim zamontować wyłącznika różnicowoprądowego, to jedno z pytań, z którymi zetkniesz się na egzaminie SEP grupy 1. Komisja pyta zwykle o skutki przerwania przewodu PEN, więc odpowiedź o napięciu fazowym na częściach przewodzących dostępnych powinna być odruchowa.
Jak przejść z układu TN-C na nowocześniejszy?
Punktem wyjścia jest rozdzielenie funkcji, które przewód PEN dotąd łączył. Elektryk wyznacza miejsce, w którym z przewodu ochronno-neutralnego wychodzą dwie osobne żyły: przewód PE i przewód N. Od tego miejsca instalacja działa już jako układ TN-C-S, w którym dopuszcza się ochronę różnicowoprądową. Warunki wykonania samego rozdziału i zasady uziemienia opisuje tamto hasło.
| Układ | Przewód ochronny i neutralny | Wyłącznik różnicowoprądowy | Gdzie występuje |
|---|---|---|---|
| TN-C | jeden wspólny PEN na całej długości | niedopuszczalny | sieci rozdzielcze operatorów, instalacje sprzed połowy lat 90. |
| TN-C-S | PEN do punktu rozdziału, dalej PE i N | dopuszczalny za punktem rozdziału | większość polskich domów i mieszkań |
| TN-S | PE i N rozdzielone już przy źródle | dopuszczalny w całej instalacji | nowe budynki, obiekty z własną stacją transformatorową |
Przebudowa rzadko kończy się na rozdzielnicy. Jeżeli obwody w ścianach mają po dwie żyły, trzeba położyć nowe przewody, bo bolca ochronnego w gniazdku nie da się podłączyć do niczego sensownego. Dorabianie mostka między stykiem ochronnym a zaciskiem neutralnym w gniazdku to działanie odwrotne do bezpieczeństwa i jedna z najczęstszych patologii w starych mieszkaniach.
Termin zwykle wymuszają nowe urządzenia. Falownik fotowoltaiczny, ładowarka samochodu elektrycznego, pompa ciepła i nowoczesna elektronika oczekują osobnego przewodu ochronnego i sprawnej ochrony różnicowoprądowej. Bez modernizacji układu zasilania żadnego z nich nie da się przyłączyć zgodnie z przepisami.
Najczęściej zadawane pytania
W układzie TN-C obudowy urządzeń łączy z uziemionym punktem transformatora przewód PEN, biegnący razem z fazami od stacji. W układzie TT budynek ma własny uziom, niezależny od uziemienia źródła, a przewód ochronny nie wraca do transformatora. Najszybszy trop to dokumenty od operatora: układ zasilania jest wpisany w umowie na dostawę energii.
Falowniki fotowoltaiczne wymagają osobnego przewodu ochronnego PE i współpracują z ochroną różnicowoprądową, której układ TN-C nie obsługuje. Instalator najpierw przebudowuje zasilanie do układu TN-C-S, a dopiero potem przyłącza moduły. Ta sama zasada dotyczy ładowarek samochodów elektrycznych.
Sieć trójfazowa jest w tym układzie czteroprzewodowa: trzy przewody fazowe i jeden przewód PEN. Obwód jednofazowy ma dwa przewody, fazę i PEN. Jeśli gniazdka w mieszkaniu nie mają bolca ochronnego, a w puszkach są tylko dwie żyły, instalacja niemal na pewno pracuje jako TN-C.
Nie. Norma PN-HD 60364-4-41 wymaga ochrony różnicowoprądowej w obwodach gniazd wtyczkowych, a tej w układzie TN-C wykonać się nie da. Nowe instalacje odbiorcze projektuje się jako TN-S albo TN-C-S, nawet jeśli przyłącze od strony operatora jest jeszcze wykonane jako TN-C.